Wigilia i Boże Narodzenie 2025

W Wigilię Mimi z pomocą Laurenta i Stefana naszykowała dwa równoległe Śniadania do Łóżka! 

Zaległe Śniadanie Urodzinowe Zefcia oraz Aktualne Śniadanie Imieninowe Ewy. 

Pierwsze w stylu kulek magnetycznych (Zefcio dostał od Świętego MIkołaja takie kulki i jest to hit i super zabawa dla każdego 

– budowanie z nich różnych figur) a Effcia w stylu idealnej randki : – ) Śniadania były wykwintne,  śliczne i pyszne. 

Tymczasem Drużynowy Ignacy i Przyboczny Jeremi przez kilka godzin pomagali w Wigilii dla 700 osób samotnych i chorych w Hali Targi Lublin. 

Dzień wcześniej też owi dwaj wspaniali harcerze pojechali po choinkę i kupili prześliczną i mega gęstą i jeszcze Ignac udzielił wywiadu na temat

wybierania choinki : – )

My natomiast mieliśmy kilka przerw pracowniczych – z powodu przeszkód niezależnych od pracownika – w czasie długiego lepienia uszek i gotowania się barszczu : – )

Laurent jako najbardziej Choinkowa Osoba, porwał się na znoszenie ozdób ze strychu i niestety wypadło mu jedno pudełko,

szczęśliwie jedna bombka spadła na dywan i nic jej się nie stało,

Laurent podniósł ją i pokazywał nam wołając: CUD! – wtedy bombka wypadła mu z ręki i rozbiła się : – )

Wigilia była dosyć skromna bo tylko 23 osoby, i wkrótce nastąpił radykalny podział na młodych i już niemłodych : – ) 

Młodzi oblegli Salon Ernesta gdzie grali namiętnie w mafię – przebojem była piosenka wymyślona przez Mimi – choć Jeremek

twierdzi, że to był jego pomysł – Głosuję na Tycjana, na na na na na! 

A my siedzieliśmy w jadalni i gawędziliśmy spoglądając tęsknie na wesołą młodzież. 

Najodważniejsi poszli na Pasterkę – Ignac, Jeremek, Ewa i Mimi – trwała półtorej godziny na stojąco w tłumie!

W Boże Narodzenie ja przystąpiłam do akcji „Sztuka pakowania i podpisywania prezentów” – uważam że powinna być taka kategoria w sztuce 

i mieć swoją nazwę zapewne japońską – nieskromnie powiem, że miałabym pierwsze miejsce w każdym konkursie : – ) 

(Trochę prezentów kupiłam dzień przed Wigilią – raz w roku jeżdżę do sklepu Jula, mam kartę Józefa Japoli, która do tej pory działa! 

Mój tata lubił ten sklep i teraz ja na pamiątkę kupuję tam drobne prezenty typu lampka do roweru, baterie, nieznane słodycze) 

Przypuszczałam, że uwinę się w 3 godziny, początkowo w ogóle nie miałam natchnienia, mimo hojnej szklanki kawy,

ale stopniowo rozpędzałam się aż do błyskawicznych celnych i bezcennych podpisów. 

Zatem po pięciu godzinach 108 (albo 112) podpisanych prezentów otoczyło choinkę : – )

kilkanaście podpisów wymyśliły dzieci. A Laurent jako pierwszy naszykował prezenty, które zrobił i kupił już jakiś czas temu!

I zaczęło się pełne napięcia rozpakowywanie prezentów! Prezenterami byli na zmianę Laurent, Zefcio, Ignac i Jeremek.

Szala  przechylała się nie tylko na dwie – ale – choć to niemożliwe – na cztery strony by na koniec zdecydowanie uczynić

szczęśliwą posiadaczką największej ilości prezentów Mimcię – 22 prezenty!

Na szczęście inni, mimo że o wiele mniej prezentów dostali, byli również bardzo zadowoleni i NIKT W TYM ROKU NIE PŁAKAŁ!

Część osób kończyła imprezę ubrana w prezenty – sweterki, bluzy, czapeczki, koce i kolczyki : – )

A zatem podpisy:

Królowały kategorie: medycyna, Filip (z którym Mimi się spotyka), burzliwe przygody filmowe i miłosne Effci, cytaty z filmów, które razem oglądaliśmy i oczywiście ryby!

A także podpisy rzeczy np na prezencie dla Ernesta przyczepiłam taśmą szczotkę – rybkę, która w dodatku wyszła przechylona… 

Najbardziej zaangażowane były prezenty od Laurenta: 

ja dostałam dwa kamienie pięknie zapakowane w wycięte w gąbce dołki!

Mimi – czapkę, którą akurat dostała już raz rok temu, ale tym razem Laurent doszył jej dwa śliczne błyszczące guziki 🙂 

Ewa kolczyki i naszyjnik z delfinami – czyżby z Luwru? :- )

Zefcio zestaw Lego kaczor Donald – którego Laurent kupił za własne pieniądze!

Ernest – fantastyczną dużą rybę z czerwonej bibuły, w przezroczystym pudełku – zupełnie jak w akwarium!

Ja jako jedyna dostałam prezent od kowala! Dorobił wieszaczki do uroczego żelaznego jelonka! 

A od Ernesta piękny mały porcelanowy czajnik na prąd, żeby w pracy móc zrobić sobie herbatę!

I od Effci – książkę jej wykładowcy Łukasza Barczyka, o filmie „Lśnienie” Ewa ją nam wypożyczyła z biblioteki Szkoły Filmowej,

niestety jest nie do kupienia, ale Effcia znalazła wersję po angielsku dla mnie!

To znakomity prezent, książka jest arcyciekawa i tak przyjemnie się ją czyta!

Prezenty miały różną wartość finansową i emocjonalną, 

Jeremek dostał prezent podpisany : „Zestaw policjanta  – part II” i była to biała czapka kapitańska 

A historia jest taka, że gdy miał jakieś 6 lat, Ernest wziął ich do sklepiku w mieście i tam Jeremek wybrał sobie zestaw policjanta, 

niestety, kiedy dojechali do domu, zestaw już się rozpadł! Ewa do tej pory pamięta minę Jeremka!

A teraz siedząc w czapce kapitana Jeremek wyznał, że 7 lat temu nad morzem, bardzo chciał mieć taką czapkę!

Ale nawet nikomu nie powiedział o swoim marzeniu! A dziś się spełniło 🙂 

Natomiast prezentem podpisanym: WYGRAŁEŚ LOS NA LOTERII była paczka Schoco bons z 200 zł w środku 🙂

Laurent dostał trzy sweterki świąteczne – wiemy, że będzie w nich chodził cały rok, nawet w Wielkanoc 🙂 

i zegarek kieszonkowy w kształcie sowy (polecam taki prezent, wzbudził wiele radości)

i koc w ptaszki –  z podpisem- cytatem o ptakach z Historii Naturalnej : – )  idealnie oddaje charakter Łałeczka 🙂

Oraz portfel, w którym nieoczekiwanie znalazł stówę! Podejrzewał, że to przez pomyłkę tam się znalazła:

Zefcio bardzo milutki i najładniejszy koc w smoki.

Mimi dostała wisiorek z kwiatkiem i owocem pomarańczy oraz kolczyki z kwiatem pomarańczy francuskiej firmy „Les Nereides”

A Filip dwa lata mieszkał w Walencji! I tak jak Mimi świetnie zna hiszpański! – stąd podpis o pomarańczach : – )

Effcia – też z Les Nereides kolczyki z kwiatkiem i owocem cytryny, a podpis „Hodowca krzewu o ostrych cierniach i pachnących kwiatach” nawiązuje do Dziejów Tristana i Izoldy, bo Ewa odnalazła się w archetypie Tristana!

Poza tym królowały gry planszowe, ubrania i ozdoby.

Chłopaki wyskoczyli na godzinę kolędowania, w drużynach:

Ignac w stylu jazz New Orlean ze skrzypcami i śpiewający Laurent w przebraniu wilczka

oraz Jeremek śpiewający – bardzo przystojny pasterz w futrze i Zecio jako anioł grający na trąbce

I tu los uśmiechnął się zdecydowanie do pierwszego duetu:

zarobili 250 zł i słodycze!!

podczas gdy Zefcio i Jeremek …. 36 zł! 

Trzeba przyznać że z godnością znosili tę niesprawiedliwość losu 🙂 

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top